czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 2

                                 Rozdział 2

Anglia, 1492r.

 

Katerina:

Przez cały następny tydzień Klaus zalecał się do mnie i przedstawiał śmietankę miasta. Szczerze mówiąc, co on widzi w takiej dziewczynie jak ja. Biednej, wygnanej z rodzinnego domu...
     Za to Elijah... był wspaniałym przyjacielem. Mogłam z nim pogadać, powiedzieć wszystko! Słuchał mnie i doradzał.
     Któregoś dnia poszliśmy do ogrodu zamkowego. Usiedliśmy na ławce i zaczęliśmy rozmawiać.
- Dlaczego Twój brat się do mnie zaleca? Nie kocha mnie - powiedziałam.
- A czy do małżeństwa potrzebna jest miłość? - odparł patrząc mi w oczy.
- Niektórym dziewczynom pewnie nie potrzeba miłości by wyjść za kogoś, ale ja chciałabym wyjść za kogoś kto mnie naprawdę pokocha i gdy ja pokocham jego - wytłumaczyłam. Elijah patrzył na mnie w zamyśleniu.
        Naprawdę rozważał moje słowa i mnie słuchał.
- A ty kochasz Niklausa? - zapytał w końcu.
        Widziałam, że bardzo zależy mu na odpowiedzi. Nie wiedziałam co odpowiedzieć. Bo... muszę przyznać, że Klaus bardzo mi się podobał. Nie wiedziałam, czy go kocham, ale wiedziałam na pewno, że to samo czuję do Elijah'a.
- Nie wiem, co czuję - odparłam po prostu.
         W pewnym sensie to była prawda.

Elijah:

Gdy Katerina powiedziała, że chciałaby poślubić kogoś kto ją pokocha i gdy ona pokocha jego, zdziwiłem się. Większość dziewcząt chce tylko bogatego męża. I tyle.
         Ale Katerina była inna.
- A ty kochasz Niklausa? - zapytałem.
         Bałem się tego, co powie, ale musiałem zadać to pytanie.
- Nie wiem co czuję.
         Ulżyło mi, a jednocześnie poczułem się zawiedziony. Uśmiechnęłem się do niej na znak, że to rozumiem.
- Elijah... - zaczęła. Uniosłem brwi. - Któregoś razu usłyszałam jak rozmawiasz z Klausem na temat jakiejś dziewczyny.... Tatii..... 
          Gdy padło jej imię zamknęłem oczy i oparłem głowę na rękach.
- Przepraszam! - wykrzyknęła Katerina, przerażona moją reakcją. - Przepraszam, nie chciałam!
          Uniosłem głowę i spojrzałem w jej ciemne oczy.
- Nic się nie stało, птиченце*.
          Katerina uśmiechnęła się lekko, słysząc ojczysty język.
- To..... kim ona była...? Jeśli wolno mi spytać - dodała szybko.
- Kto, jak kto, ale Ty masz prawo wiedzieć.
           Dziewczyna usiadła wygodnie i wpatrywała się we mnie czekając na opowieść.

Niklaus:

Przez okno widziałem Elijah'a i Katerinę w zamkowym ogrodzie. Rozmawiali i byli bardzo zadowoleni ze swojego towarzystwa. Tatia też zawsze lepiej dogadywała się z Elijah'em, niż ze mną.
- Witaj, Niklausie - za mną rozległ się kobiecy, tak dobrze mi znany głos.
          Spojrzałem na piękną kobietę stojącą w progu mojej sypialni. Spojrzałem jeszcze raz przez okno, by upewnić się, że Katerina jest w ogrodzie. Była tam. A więc to.....
- Tatia... - cofnęłem się. - Ale ty nie żyjesz!
- Praktycznie rzecz biorąc, ty też - stwierdziła i uśmiechnęła się chłodno.
          To niemożliwe, niemożliwe i jeszcze raz niemożliwe.
          Ale gdy uszczypnęłem się, by sprawdzić, czy śnię..... to Tatia wciąż tam stała.  


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
*птиченце - po bułgarsku: Ptaszyno.

Kochani, przepraszam, że tak długo nie było rozdziału, ale miałam kompletny brak weny i czasu, a na dodatek szlaban ^_^
Proszę was, komentujcie blog, bo bardzo mi zależy. Następny rozdział dodam jakoś tak w poniedziałek, a może nawet wcześniej :D

4 komentarze:

  1. o . Kurde świetny ;*
    Czekam na następny ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. No i to się nazywa talent xD Kurde ale co z tą Tatią <3 Weź dawaj dłuższe te rozdziały :D Czekam i pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam tak na spontana i w tajemnicy przed mamą, więc nie mogłam dodać dłuższego xD
      Pozdrawiam ;*

      Usuń